FANDOM


Vito z sycylisjkiego Palermo do Nowego Jorku płynął tydzień. Przez ten czas chłopak odpoczywał, by przygotować się mentalnie do swojej misji, jaką dostał od szefa.

Vito (treść dziennika): Do Ameryki płynąłem tydzeń i co mam jeszcze powiedzieć? Po prostu byłem na statku, a kiedy tam byłem wolałem odpoczywać. Niestety, nie płynąłem super jachtem, więc w kajucie miałem współlokatora. Miał na imię Franko, ale na moje szczeście on zajmował się swoimi sprawami.

Vito i Franko tuż przed przybyciem na nowy kontynent. Spotkali się jeszcze na zewnątrz statku, by zobaczyć zbliżający się Nowy Jork.

Franko: Vito! Piękny krajobraż, czyż nie?

Vito: Zgadzam się.

Franko: A przy okazji co cię sprowadza do Ameryki?

Vito: Mógłbym to stwierdzić tak, że.. rodzina, intresy, biznes, marzenia.

Franko: Ach, rozumiem. Chciałbyś spełnić tak zwany amerykański sen.

Vito: Coś w ten deseń. A ciebie co sprowadza do tego pięknego kraju?

Franko: Dziewczyna.

Vito (treść dziennika): Franko był spoko gościem. Nie zadawał zbyt dużo pytań. I tak w sumie powinno tak być. Jednak czasami nawet 1 pytanie może być wystarczające by potem zginąć.

Wkrótce statek dobił do portu.

Vito i Franko po tygodniu podróży weszli na stały ląd.

Franko przywitał się ze swoją dziewczyną i razem udali się w swoją stronę. Vito natomiast musiał jeszcze trochę poczekać aż ktoś do niego przyjedzie.

Po chwili po chłopaka przybył adwokat Camey Ken, swoim białym samochodem.

Camey (z samochodu): Vito Flynn! (wychodzi z samochodu)

Vito: Camey!

Vito i Camey przytulają się po przyjacielsku.

Camey: Jak ci tam minęła poodróż?

Vito: Luksusów nie było, ale mogło być. Słuchaj, Camey! Zabierz mnie do swojego biura tam wszystko omówimy.

Vito włożył swój bagaż na tylne siedzenie pojazdu. Następnie Camey i Vito weszli do samochodu i ruszyli w kierunku biura adwokata.

Vito (treść dziennika): Camey Ken - adwokat rodziny. Jako adwokat reprezentuję syclijską mafię. Zajmował się sprawami naszych ludzi w Rzymie. Razem ze mną został wysłany do USA, gdzie ma być łącznikiem rodziny, informatorem i moim adwokatem.

Po dotarciu do biura:

Camey: Vito rozgość się proszę w moim biurze.

Vito: Skoro tak sobie życzysz

Vito rzuca się na stojąca obok kanepę. Następnie leży na pleach i zakłada ręce za głowę. 

Camey: Nie przesadzasz trochę?

Vito: Daj człowiekowi trochę odpocząć przed pracą.... jakie informacje udało ci się zebrać na początek?

Camey: Nie wiemy zbyt duzo...

Vito: A w ogóle coś wiesz?

Camey: Powinieś najpierw poznać teren. Dowiedzieć się jak najwięcej o rodzinach z Nowego Jorku,  dopiero potem zacznij działać. 

Vito: To co mi proponujesz na początek?

Camey: Znaleźć jakąś nore, gdzie mógłbyś tymczasowo zamieszkać. 

Vito: Skoro mowa o mieszkaniu, to miałem dostać takowe.

Camey: Niestety, z tym jest maly problem.

Vito: No i co się stało?

Camey: Niestety zamieszkasz na jakiś czas że swoim kuzynami - Fineasz i Ferbem.

Vito wstaje z kanapy i podchodzi do adwokata,  łapać go za barki.

Vito: Wiem, że natariuszem nie jestes Camey, ale mogłeś mi załatwić co kolwiek. Nie będę mieszkał u swoich kuzynów, nie chcę żeby wdepli w jakieś bagno!

Camey: Jedna z naszych zasad rodziny mówi o tym, by być wiernym wobec swojej rodziny. Sal mi tak mówił przez telefon.

Vito: I co mam zaprosić moich kuzynów do naszej organizacji? Poza tym ja nie mogę tak teraz do nich pojechać i spytać czy mogę u nich mieszkać! Od jakiś 10 lat ich nie widziałem!

Camey: Vito, najpierw mnie puść i nie panikuj!

Vito spucza ręce Camey'a.

Camey: Sal wie kim są Fineasz i Ferb. Ma przecież nieograniczony dostęp do danych prawie wszystkich obywateli. Ja jako przedstawiciel rodziny skotaktowałem się z nimi poprzez telegram.

Vito: Telegram? I co tam napisałeś?

Camey: A co mogłem napisać? Czy mogłbyś się zatrzymać na jakiś czas.

Vito: O mafii też napisałeś?

Camey: Tego nie napisałem. Ale wiesz co zadźwon do nich teraz.

Vito wyjmuje telefon i dzwoni do Fineasza.

Vito: Halo, Fineasz....Cześć Cope lat...Tyle czasu minęło odkąd ostatnio się widzieliśmy...To macie wolny pókój...O dzięki. Super. To ja niedługo będę. Do obaczenia.

Vito skończył rozmawiać przez telefon.

Vito: Niech ci będzie, Camey. Zatrzymam się u swoich kuzynów. Ale o wszystkim wolę im powiedzieć w odpowiednim czasie. Mam nadzieję tylko, że nie będę musiał im pówić tego jak ktoś nas porwie i wtedy już nie będzie wyjścia.

Camey: Zrób jak uważasz. Ja i tak mam tu tylko twoim adwokatem i przekazywać informacje.

Vito: I niech tak w sumie lepiej zostanie. No to ja pojadę taksówką do moich kuzynów.

Vito chciał już wyjść z gabinetu, lecz nagle Camey go zatrzymał.

Camey: Czekaj, Vito! Chyba o czymś zapomniałeś!

Vito odwraca się w kierunku adwokata.

Vito: Tak?

Camey: Lepiej nie chodźić po Nowym Jorku bez żadnej broni, wiec to Ci się przyda.

Camey podchodzi do chłopaka i wręcza mu jakąś pałkę.

Vito (oglądając pałkę): Ładna.

Camey: To pałka teleskopowa. Mała, lekka, łatwo ją schować, ale zabójcza jak ją wyciągniesz Ale lepiej nie chodzić z nią wyciągnięta na ulicy.

Vito obracał pałką swoją, trzymając ją w prawej ręcę. Po chwili jednak pałka wyślizgnęła się z rok chłopaka i uderzyła o ścianę.

Vito: Naprawi się. (podnosąc pałkę z ziemi)

Camey: I nie machaj w tym miejsach publicznych.

Vito (treść dziennika): Pałka teleskopowa zwana też batonem - broń odruchowa. Od czasów I wojny światowej służyła do obezwładniania przeciwnika. Pałka ta jest zbudowna z lekko, ale mocnego metalu po kontakcie z nią przeciwnik będzie leżał nieprzytomny przez następne parę godzin. Pałka ma również tą zaletę, że można łatwo ją ukryć wewnątrz kurtki i podczas walki wyciągnąc a ona sama się rozłoży.

Później:

Vito jechał taksówką do bloku w, którym mieszkanie wynajmowali Fineasz i Ferb. Taksówkarz wjechał trochę inną dzielnicę niż inna. W tej chwili taxi stała na czerwonym świetle, przed kilkoma innymi pojazdami.

Vito wyjrzał za szybkę samochodu i zobaczył tam złodzieja, który uciekał z damksą torebką. Niedaleko obok była kobieta, której ten złodziej ukradł torebkę. Złodziej skręcił właśnie w boczną uliczkę.

Vito (do kierowcy): Niech pan nie wyłącza silnika. Zaraz wracam.

Teksówkarz: Zaczekaj! Wiem co chcesz zrobić. Lepiej zostań tutaj.

Vito: Nie boję się przecież jakiegoś zwykłego złodzieja damskich torebek/

Taksówkarz: Wyglądasz mi na nie-tutejszego, ale teraz jesteś w Nowym Jorku. Tutaj jeżeli wtrącisz się w nie swoje sprawy, następnego dnia możesz marnie skończyć.

Vito: Jednak zawsze warto zyskać sympatię ludzi, zaraz wracam.

Vito wysiadł z samochodu i pobiegł w kierunku w którym pobiegł złodziej. 

Po chwili Vito odnalazł złodzieja między "korytarzami budynkow". Akurat w tej chwili złodziej miał przed sobą mur do przeskoczenia, więc uciekający musiał się zatrzymać. Vito powoli podchodził w kierunku złodzieja.  

Vito: Nie wiesz, że to nie honorowo kraść kobietom torebki? Po za tym złodzieje się jeszcze tym zajmują?

Złodziej (odwracając się w kierunku chłopaka): Ta kobieta to jest dziwka! Ma coś czego ja potrzebuję!

Vito: Torebkę?

Złodziej: Słuchaj! To dziwka należy do bardzo drogiego i byle jakiego burdelu. Żeby tam wejść potrzebne są potrzebne specjalne wejsciówki. Wiec proszę zrozum mnie.

Vito: No ja cię rozozumiem, kolego. Ale ta dziwka to też kobieta, więc zanieść jej torebkę z powrotem a może cię wynagrodzi darmową wejściówką.

Złodziej: Już nie muszę. Mam te wejściówki.

Vito: Ale wiesz, że ta dziwka wie kim ty jesteś i jak tam pójdziesz to mogę cię zgarnąć?

Złodziej: A kto powiedział, że to ja tam pójdę? Te wejścówki starczą na pół roku i są warte aż 20000 koła.

Vito: Ale pozwój, że wyjaśnię ci, że na świecie są ceniejsze rzeczy niż pieniądze.

Złodziej: Skoro tego chcesz...

Vito i złodziej podeszli do siebie. Złodziej dodatkowo po drodze wyrzucił torebke na ziemię. Po chwili, złodziej wycelował pięścią w chłopaka. Jednak Vito zdąrzył zrobić unik, odchylając głowę do tyłu.. Korzystając z chwili,  Vito siegnął do swojej kurtki i wyciągnął z niej pałkę teleskopową. Pałka zrobiła swoje, podczas lotu  - wyciągnęła się na pozycję bojową. Broń po chwili trafiła złodziej w brzuch. Złodziej złapał się za brzuch, a korzystajac z tego...Vito uderzył mężczyznę głowę, tak że tan upadł na ziemię i stracił przytomność.

Vito: Spokojnie. Nic ci nie będzie, kolego. Pospisz sobie parę godzin.

Vito wcignął pałkę i ponownie schował ją do kurki. Następnie chłopak wziął torebkę z ziemi i po krótkich poszukiwaniach odnalazł kobietę do, której ta torebka należała. Kobieta ta też wyglądała na nietutejszą, prawdopbnie mogła pochodzić z Ameryki Południowej.

Vito (oddając torebkę): To pewnie pani.

Kobieta: Dziękuję bardzo, młody człowieku. Mogłabym ci się jakoś odzięczyć, przystojniaku?

Vito: Dziękuję bardzo za chęci, ale ja pomagam bezintersownie.

Kobieta: Oj tam, nie bądź taki skromny. Zasłużyłeś by dostać to...

Kobieta wyciągnęła wejściówkę o, której przed chwilą mówił złodziej.

Kobieta: Zasłużyłeś na 1 darmowy raz.

Vito: Pewnie się jeszcze spotkamy.

Po chwili, Vito wrócił do taksówki.

Taksówkarz: Cofam swoje zdanie. Poszło panu nieźle.

Vito: No, nawet coś dostałem.

Taksówkarz: To nieźle. W tym mieście jak coś konkretnego dostanisz to już jest osiągnięcie. A co właściwie dostałeś, synu?

Vito: Gdzie znajduję się budynek Czerwone latarnia Nowego Jorku?

Taksówkarz: O, człowieku. To burdel przeznaczony tylko dla wybranych z Nowego Jorku. Ciężko jest się tam dostać byle komu.

Vito: Ale mi się już to udało, mimo że jestem w tym mieście dopiero pierwszy dzień.

Taksówkarz: Dzisiaj pewnie nie trafiłeś na nikogo konkretnego, ale wiesz że Nowy Jork to ogromne miasto. Są w nim ludzie, którzy za odpowiednią cenę mogą cię wysłać na tamten świat.

Vito: Gdyby takie ryzyko nie przynosiło by tak dużych pieniędzy, to kto w takim razie by je podjął?

Wkrótce Vito dotarł taksówką do osiedla w którym mieszkają jego kuzyni - Fineasz i Ferb.

Vito przechodząc na parkingu zauważył pewną kobietę, która miała problem ze swoim samochodem.

Vito: Przepraszam. Czy mógłbym może pomóc?

Kobieta: Jeśli byłby pan tak uprzejmy.

Vito podchodzi do otwartej klapy samochodu, chwilę się przyglądał silnikowi pojazdu. Następnie chłopak pomajstrował chwilę, zamknął maskę i...

Vito: Proszę sprawdzić czy działa.

Kobieta wchodzi do samochodu i odpala silnik. Ten działa jak powinien.

Kobieta: Och, jak ja panu dziękuję.

Vito: Nie ma za co.

Kobieta: Mogę się panu jakoś odzięczyć?

Vito: Mogłaby mi pani wskazać budynek, gdzie mieszkają państwo Flynn i Fletcher.

Kobieta: Ach tak. To budynek tuż za parkingiem w lewo i będzie pan na miejscu.

Vito: Dziekuję, pani. Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.

Kobieta: Ja też, przystojniaku.

Vito po chwili dotarł do budynku w którym mieszkali jego kuzyni. Wszedł na klatkę schodową aż w końcu znalazł mieszkanie z nazwiskami jego kuzynów. 

Vito (w myslach, zanim miał zapytać do drzwi): Dobra, Vito. Oni się ciebie spodziewają 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki