FANDOM


Zawodnicy opuścili Brazylię i lecieli do Austalii.

Izabela: Co będzie w dzisiejszym zadaniu?

Fineasz: A nie możesz trochę zaczekać, aż dolecimy?

Izabela: Jestem bardzo ciekawa...

Fineasz: Dopiero tam lecimy. Wytrzymasz.

Kiedy dotarli na miejsce, Fineasz powiedział:Uwaga, kangur!

Fretka zaczęła uciekać, gdyż zwierzak leciał prosto na nią.

Fretka: Fineasz, zróbcie coś!

Fineasz: Ja tylko prowadzę program.

Jeremiasz: Zaraz ci pomogę!

Stephanie: Nawet nie próbuj, ona ma swoją drużynę!

Jeremiasz: Ale ona ma kłopoty.

Emily: I co z tego? Od czego ma Izabelę i Selenę?

Fretka: Nie potrzebuję ich pomocy. Ty mi pomóż, Jeremiasz.

Briana: Jak to zrobisz, następny ty wylecisz.

Jeremiasz: Nie mogę pomóc w damie w opałach? Przecież wyzwanie się jeszcze nie zaczęło.

Fineasz: Czas zaczynać wyzwanie! Ferb wyjaśni wam na czym będzie ono polegało.

Fretka: A co ze mną?!

Hermiona: Może kangurowi w końcu się znudzi, zabawa z tobą w berka.

3 dni później, kangur nadal goni Fretkę.

Fretka: Jednak nie, Hermiona.

Trzy dni wcześniej:

Po słowach Hermiony, Ferb zaczął wyjaśniać wyzwanie:

Ferb: Musicie napaść na stado owiec. Następnie ostrzyc je znaleźć logo FiF. Musicie też zbierać złote dziobaki po drodze. Nie powiem jak to wygrać.

Wszyscy uczestnicy wytrzeszczyli oczy.

Ferb: Bez pytań, proszę.

Herma odeszła na bok ze swoją drużyną.

Hermiona: Dobra, tym razem to my musimy wygrać!

Kathrene: No to używaj tych swoich nadprzyrodzonych mocy.

Hermiona: W porządku, mogę napaść na stado owiec, ale wy będziecie musieli je ostrzyc.

Kathrene: Może lepiej, ty spowolnij naszych przeciwników?

Olivia: A czy to nie jest nieuczciwe?

Angelina: Przecież nikt nie musi o tym wiedzieć...

Kathrene: Tak się robi biznes.

Drużyna numer 2, właśnie szła, szukając łąki pełnej owiec, kiedy nagle zaczęła szaleć burza piaskowa.

Briana: Cholera, zaatakowano nas!

Emily: Kto mógł wywołać burzę piaskową.

Stephanie: Fineasza i Ferb, a kto inny. Jej mówię jak Fretka.

Jeremiasz: Jak teraz znajdziemy te owce?

Nagle owce zaczynają spadać z nieba.

Jeremiasz: Tego się nie spodziewałem.

Stephanie: Szybko! Bierzemy się za strzyżenie!

Nagle wiatr zabiera owce od drużyny.

Emily: Ejj!

Briana: Co to ma znaczyć?!

Drużyna 2 zaczyna szukać kryjówki.

Tymczasem u drużyny 1:

Selena: Czy Fretka do nas w końcu dołączy?

Izabela: Ten kangur się na nią naprawdę wściekł, więc wątpię... Musimy radzić sobie same.

Selena: Same we 2? Inne drużyny mają po 4 zawodników.

Izabela: Chcesz gonić tego kangura?

Selena: Kangury są fajne.

Izabela: Śmiało. Goń go. Niech cię tylko nie pobije.

Selena: Eee...jednak wolę nie. Chce jeszcze żyć.

Izabela: Słusznie. Lepiej poszukajmy tych owiec.

Nagle zaczyna padać deszcz.

Selena: Deszcz w Australii?!

Izabela: Czasami musi tu padać, ale dlaczego akurat jak my tu jesteśmy.

Selena: Musimy gdzieš się schować! Albo przynajmniej znaleźć jakieś parasolki, inaczej nigdy nie znajdziemy tych owiec!

Izabela: Niech będzie.

Tymczasem u drużyny 3:

Hermiona: Sprawa załatwiona.

Kathrene: Świetnie ci poszło, Hermiono. Jak się teraz czujesz?

Hermiona: Teraz czuję, że jakiś przyjazny "wiaterek" przywieje nam tu stado owiec.

Olivia: A nie czujesz się źle?

Hermiona: Lepiej martwcie się o to czym ostrzyżecie te owce!

Kathrene: A możesz im wyrwać wałnę.

Hermiona: Mogę też ci wyrwać włosy. Nie będę wszystkiego robić sama!

Nagle wiatr przywiewa owce.

Hermiona: Proszę, bardzo.

Angelina: Ehh... To chyba bierzemy się do roboty...

Angelina: Wracajcie tu!

Hermiona znów przynosi owce, z pomocą mocy wiatru, po czym mdleje.

Kathrene: Tak. Możesz się teraz przespać.

Olivia: Szybko! Zróbmy coś z tymi owcami i mniejmy to z głowy!

Tymczasem u drużyny 1 deszcz przestaje padać, a u drużyny 2 ustaje burza piaskowa.

Jeremiasz: Znalazłem nawet tego złotego dziobaka. Jest taki mały.

Stephanie: Genialnie! Jeszcze tylko te owce i logo FiF!

Briana: A może darujemy sobie te owce? Ferb nie kazał przynosić wełny...

Nagle z dziobaka pojawia się nóż do strzyżenia owiec.

Jeremiasz: Już chyba wiem, po co nam ten złoty dziobak.

Jeremiasz: Teraz mamy czym je strzyc.

Stephanie: Taaak, ale najpierw musimy je złapać...

Jeremiasz: Gdzieś je nam wywiało.

Briana: Właśnie... Latające owce... Czy uważacie, że to normalne?

Jeremiasz: Chyba wiatr je zabrał.

Briana: No, ale skąd taki silny wiatr? I dlaczego nie zabrał przy tym nas?

Jeremiasz: To już się wydaje podejrzane.

Stephanie: Jest tutaj jedna osoba, która potrafi tak kontrolować pogodę...

Emily: Jezus?

Stephanie: Nie! Hermiona!

Emily: Ale burza piaskowa w Australni chyba nie jest podejrzana. Hermiona to tylko niewinna dziewczynka z niebieskimi włosami.

Briana: Burza nie jest podejrzana. Ale to, że wywiało owce, a nas już nie - tak.

Emily: Może jesteśmy ciężsi od owiec?

Jeremiasz: Naprawdę w to wierzysz?

Emily: To może jak ich znajdziemy to ich przepytamy.

Stephanie: Świetnie! Mamy nowy cel: znaleźć drużynę 3! Do dzieła!

Po chwili drużyny 2 i 3 się spotkały.

Jeremiasz: Mają nasze owce!

Kathrene: Znaleźliśmy je uczciwie.

Stephanie: Czyżby?

Kathrene: A o co nasz podejrzewasz? Że zabraliśmy wam owce?

Briana: To nieistotne. I tak ich nie ostrzyżecie.

Kathrene: A wy to już na pewno.

Emily: Tak się składa, że tak.

Kathrene: Będziecie im wyrywać wełnę rękami?

Briana: Nic wam nie powiemy.

Stephanie: Właśnie! Łapać owce!

Kathrene: Mowy nie ma!

Drużyna 2 i 3 zaczyna walczyć o owce. Tymczasem u drużyny 1:

Selena: Patrz, Izabelo co znalazłam. Logo FiF!

Selena: Tam. Właśnie drużyna druga i trzecia się o nie biją.

Izabela: A, gdzie widzisz logo FiF?

Selena: To znaczy... Loga nie widzę, ale widzę owce, więc gdzieś napewno jest. Wystarczy się podkraść i go poszukać.

Izabela: A którą?

Selena: Co, którą?

Izabela: Którą owce mają ukraść.

Selena: Hmm... Proponuję schować się pomiędzy owcami i poszukać loga. Miałyśmy się podkraść, a nie porwać owcę... Może źle się wyraziłam...

Izabela: Rany. Może ja wymyślę sensowny plan.

Selena: A co? Mój plan jest zły?

Izabela: Nie, ale chce go trochę udoskonalić.

Selena: Okey, a co chcesz zmienić?

Izabela: Może tak, by. Ty tam podejdziesz i odwrócisz ich uwagę, a je przeszukam owce.

Selena: Nie ma sensu odwracać ich uwagi, bo już się biją... Razem przeszukamy owce szybciej.

Izabela: Jakaś ty mądra.

Selena: Po prostu... Bierzmy się do pracy.

Izabela i Selena chowają się wśród owiec.

Izabela: Mam swój nożyk.

Selena: Świetnie! Znajdźmy to logo i mniejmy to z głowy!

Izabela ostrzyga losową owce i znajdują na nim logo.

Izabela: Mam ją.

Selena: Znajdźmy Fineasza i Ferba!

Izabela: Ty ją zabierz do nich tą owcę.

Selena: OK.

Izabela i Selena zabierają owce, a pozostałe drużyny nadal ze sobą walczą.

Przylatują Fineasz i Ferb.

Fineasz: Jesteśmy. Jak wam poszło?

Drużyny przestają się bić.

Drużyny przestają się bić.

Stephanie: Mamy owce!

Katherene: To są nasze owce!

Fineasz: No co ty? Myślałem, że to bizony.

Przybiegają Selena z Izabelą.

Izabela: Chyba my wygraliśmy.

Jeremiasz: To my mamy owce.

Selena: Ale my mamy logo.

Fineasz: A kto decyduje o wygranej?

Fineasz: Drużyna 1 ma logo, drużyna 2 ma złotego dziobaka, drużyna 3 ma owce. Jest remis, więc nic nikt z wasz nie otrzyma bonusu w kolejnej części wyzwania.

Wszyscy wzdychają z rezygnacją.

Fineasz wsiada do helikoptera i mówi: Lepiej radzę wam uciekać. Złe kangury chcą was dopaść.

Jeremiasz: Przynajmiej pogadam sobie z Fretką.

Zawodnicy zaczeli uciekać do samolotu, przed złymi kangurami.

W samolocie:

Izabela: Fretko, następnym razem nie wdawaj się w żadne zabawy z kangurem. We trzy lepiej sobie poradzimy.

Fretka: Cholerny kangur. Przez 3 dni mnie gonił

Selena: Nie jesteś głodna?

Fretka: To nie jest ważne. W naszej drużynie są tylko 3 osoby. Pozostałe mają po 4. A w jednej jest dziewczyna, która ma moce.

Izabela: Fakt. Musimy wygrać.

Fretka: Chociaż nawet nie tęsknie za Baljeetem, Bufordem i Sophie. To była ta gorsza część drużyny.

Selena: Nie mów tak o Baljeecie!

Fretka: Nie tęsknie za nim. Kiedy go wrobili wtedy w Londynie bardzo się cieszyłam.

Selena: Uważasz, że same we trzy jesteśmy silniejsze?

Fretka: Teraz chłopaki nie będą nas ograniczać.

Samolot wylądował w Indiach.

Fineasz: Uwaga na krowy.

Fretka: Najpierw kangury, teraz krowy! Co jeszcze?!

Fineasz: Krowy są tu uznawane za święte zwierzęta. Trzeba im wyrażać szacunek.

Hermiona: W jaki sposób?

Fineasz: Mogą tu sobie chodzić, gdzie chcą.

Hermiona: Chodziło o to, w jaki sposób wyrazić im szacunek

Fineasz: Nie wolno ich przesuwać.

Hermiona: Okey...

Stephanie: To jakie jest zadanie?

Fineasz: Musicie rozwiązać pewną zagadkę i odnaleźć skarb.

Olivia: W porządku, co to za zagadka?

Fineasz: Za dużo bym wam powiedział. Sami musicie ją odnaleźć. Każdy z wasz dostanie po 1 kartce i musi wpaść na trop następnej.

Jeremiasz: Nie możemy się doczekać.

Izabela czyta zagadkę na kartce.

Treść kartki: Szukajcie przy świętych stworzeniach

Selena: Czyli przy krowach. Proste.

Nagle pojawia się stado krów.

Izabela: Lepiej być nie mogło.

Drużyna 2:

treść kartki:

Szukajcie tam, gdzie nie ma zbyt wielu kolorów.

Stephanie: Może w jakiś ruinach?

Emily: A może jakaś biedna dzielnica?

Jeremiasz: Trzeba to sprawdzić...

Emily: To, gdzie szukamy?

Stephanie: Zacznijmy w ruinach. Założę się, że w biednych dzielnicach jest więcej kolorów niż w ruinach. Zresztą, nie mam ochoty iść w takie miejsca...

Emily: Ty masz łeb!

Drużyna 3

Olivia czyta treść kartki: Taniec zaprowadzi was tam

Angelina: Poczekaj... Bo oglądałam taki film, gdzie była taka indyjska świątynia, w której raz dziennie tańczyły dziewczyny, ale nie mogę sobie przypomnieć jej nazwy.

Kathrene: A czy to ma zaznaczenia jak ona się nazywa? Po prostu tam chodźmy i zatańczmy.

Hermiona: No ma znaczenie. Raczej wątpię żebyśmy ją znaleźli, jak nie znamy nazwy. A bez nazwy nie znamy drogi. No chyba, że ty znasz.

Kathrene: Wątpię, żebyśmy jej nie zauważyły. Będzie wyglądać jak świątynia.

Olivia: Więc może zamiast gadać, zacznijmy szukać!

Kathrene: Hermiona! Czas na twoje wspaniałe moce.

Hermiona: Ile razy mam mówić, że one tak nie działają!

Kathrene: Po prostu nie chcesz oszukiwać, ale jak je masz to używaj ich.

Hermiona: Ale co mam zrobić? Ja tylko kontroluję pogodę!

Kathrene: No właśnie. Spraw, żeby na dla nas świeciło słońce, a dla reszty by zaczął padać grad.

Herma: To w sumie mogę zrobić.

Kathrene: To na co jeszcze czekasz?

Nagle wokoło zaczyna padać grad. Jednak Hermiona, Kathrene, Angelina i Olivia stoją na słońcu.

Hermiona: Gotowe.

Kathrene: A teraz szybko idziemy, bo tamci się skapną.

Drużyna 1:

Grad sprawił, że krowy zaczeły szaleć.

Fretka: Łapać je! Chcę to wygrać!

Nagle podchodzi do nich 2 policjantów

Policjant: Co wy robicie? Tak nie wolno!

Fretka: Wiać!

Fretka, Izabela i Selena zaczęły uciekać.

Tymczasem u drużyny 2:

Drużyna szukała pod ruinami, więc grad im nie przeszkadzał.

Stephanie: Chwilka... Czego my właściwie szukamy?

Jeremiasz: Szukamy jakiś wskazówek, by wygrać wyzwanie.

Emily: Coś znalazłam.

Jeremiasz: Co to jest?

Emily orientuję się, że znalazła zdechłą mysz.

Emily: Nie ważne.

Nagle Briana znajduję jakieś drzwi.

Briana: Spójrzcie na to.

Briana popycha drzwi. Nagle z drzwi wypada szkielet.

Briana, Stephanie i Emily: Aaaaaaa!

Jeremiasz: Dziewczyny...

Podchodzi do szkieletu i widzi tam jakąś.

Jeremiasz wyjmuję kartkę i czyta napis: Szukajcie, gdzie chcieliśmy szukać wcześniej

Stephanie: O nie... Dzielnica biedy.

Jeremiasz: Lepiej zdejmę ubranie żołnierza armii Brytyjskiej, jakiego mam z Karaibów.

Emily: Tak... To dobry pomysł.

Stephanie: Może powinniśmy się przebrać w coś brzydszego?

Jeremiasz: W sumie Indie były kolonią Brytyjską.

Briana: I tracić czas? Nie ma mowy. A z tego powodu, Jeremiasz tym bardziej powinieneś to zdjąć.

Jeremiasz: Ale mi się podoba ubiór zołnierza brytyjskiego. Tylko nie pozwolili mi zatrzymać muszkietu.

Stephanie: Nie zdziw się jak cię z tego munduru okradną. To idziemy?

Jeremiasz: Zaryzykuję. Idziemy!

Tymczasem u drużyny 3:

Angelina: To chyba ta świątynia! Kathrene: Dobra, Hermiona. Możesz już zakończyć deszcz gradu.

Grad przestaje padać, wszędzie znów zaczyna świecić słońce.

Drużyna wchodzi do świątyni.

Kathrene: To kto będzie tańczył?

Angelina: A nie mieliśmy szukać wskazówek?

Hermiona: Mam coś fajnego! Stroje tych tańcerek.

Olivia: W sumie możemy spróbować coś zatańczyć.

Kathrene: Mamy tylko 2 stroje, więc ja nie tańczę!

Olivia: Ja też nie!

Angelina: Niech wam będzie. Ja i Herma się w to przebierzemy.

Kathrene: Herma, tylko uważaj, żeby nie potknąć się o włosy.

Angelina: Lepiej je obetnij.

Hermiona: Dajcie spokój, wystarczy, że je zwiążę!

Kathrene: Widziałaś kiedyś tancerkę z tak długimi włosami?

Hermiona: (zaplata warkocz) Co się tak uczepiliście moich włosów?!

Kathrene: Masz cholernie długie włosy, trochę zbyt długie.

Hermiona: (robi kok z warkocza) Nie potknę się o nie!

Kathrene: To zatańcz dla tego wielkiego oka, które jest tam namalowane!

Hermiona i Angelina zaczynają tańczyć.

nagle połdoga się zapada i zawodnicy spadają do przepaści i następnie ląduje w błocie.

Olivia: Super. Czy nasze zadanie można uznać za wykonane?

Nagle na zawodników spada kupa mułu i piachu.

Angelina: Fuuu! Wynośmy się stąd!

Tymczsem u drużyna 2:

drużyna dotarła do biednej dzielnicy.

Emily: Te fawele są ogromne! Jak tu znajdziemy jakieś wskazówki?!

Stephanie: Nie narzekaj, tylko szukaj.

Nagle podchodzi do nich jakiś biedny mieszkaniec Indii.

Biedak: Hej chce kupić mikser? Fajny, nawet dziła.

działa.

Jeremiasz: Nie dzięki.

Briana: A co jeśli to.część zadania?

Jeremiasz: Ale nie mamy waluty Indii.

Stephanie: Więc nie kupujemy.

Biedak: Ale nalegam. On nawet działa.

Emily: Nie mamy pieniędzy.

Nagle podchodzi do drużyna jakiś miejscowy gang.

Szef gangu: Nie macie pieniędzy?

Jeremiasz: Nie.

Szef gangu: Przybyłeś z Wielkiej Brytanni. Wyglądasz jak ich żołnierz.

Briana: Mówiłam ci żebyś zdjął ten mundur.

Jeremiasz (udaje): Mam też, że sobą muszkiet i nie zawaham się go użyć.

Szef gangu: Czyżby?

Stephanie: Muszkiety były jednostrzałowe.

Jeremiasz: I po co nam to mówisz?

Emily: Ja mam inne rozwiązanie. Wiać!

Drużyna 2zaczyna uciekać.

Tymczasem drużyną 1 zgarnęli policjanci. Selena: Co teraz? Chyba nie będziemy czekać aż Fineasz i Ferb nas wyciągną?

Izabela: A jaki pomysł?

Fretka: Trzeba jakoś odwrócić ich uwagę.

Policjant: Myślicie, że was nie słyszymy?

Izabela: Skąd oni znają nasz język? Albo raczej... Skąd my znamy ich język?

Selena: W Indiach mówi się po angielsku.

Izabela: Ale, ale jak to? Dobra zapomnijcie. Uwaga krowy na nas biegną!

Policjant: Do radiowozu!

Izabela, Fretka i Selena chcą im uciekać.

Policjanci wsadzą wszystkich do radiowozu i uciekają

Fretka: To juz chyba wolałabym zostać staranowana przez te krowy.

Tymczasem u Fineasza i Ferba:

Tymczasem u drużyny 3

Kathrene: Hermiona, umyj się!

Hermiona: Mogłabym ci powiedzieć to samo!

Kathrene: A miałaś być taką piękną tancerka.

Angelina: Co tam jest?

Drużyna wchodzi do jakiegoś wąskiego korytarza.

Nagle zauważają złotką kartkę na, której jest napisane: wygraliście.

Hermiona: Serio? Po tylu przejściach... A może to pułapka?

Nagle drużyna 3 teleportuje się do samolotu.

Fineasz: Jeśli to chcesz, nazwać pułapką.

Hermiona: Odwołuję to co powiedziałam wcześniej

Fineasz: Po prostu już nie chciało czekać aż tu wrócicie, dlatego wasz tu teleportowaliśmy.

Kathrene: A co z pozostałymi drużynami?

Fineasz: Najpierw może zadaj pytanie: Co będzie z Hermioną. Myśleliście, że my się nie dowiemy?

Angelina: Eee... Nie rozumiem o czym mówisz?

Fineasz: Mamy to wszystko nagrane.

Kathrene: Tak? Co takiego?

Fineasz: Używanie mocy. Kathrene ty ją do tego zachęciłaś, więc ty zostaniesz ukarana.

Kathrene: Nie musiała mnie słuchać!

Fineasz: Nieważne. CJ pokarzę ci co mas zrobić.

CJ zabiera Kathrene na lotnisko, gdzie leży cała masa skrzyń oraz ciężarówka.

Kathrene zaniemówiła.

CJ: Na co jeszcze czekasz?

Tymczasem u drużyny 2:

Drużyna ucieka przed gangiem.

Jeremiasz: Tam są jakieś motory! Chodźcie na nie!

Drużyna 2 wsiada na motory, ale nie były one zbyt szybkie.

Jeremiasz: To jednak nie był najlepszy pomysł.

Stephanie: Może podrzucimy im coś pod nogi? Na przykład koraliki. No wiecie... jak w "Kevinie".

Jeremiasz: Dobra. Wygląda na to, że to ostatnia deska ratunku.

Emily: A macie jakieś koraliki?

Było już za późno. Członkowie gangu ich dogonili i okradli ich z ubrań.

Drużyna 2 teleportuje się do samolotu.

Fineasz: Chyba wam dziś za bardzo nie wyszło. Idźcie się lepiej ubrać.

Steph: Mogliście naz wcześniej teleportować.

Fineasz: Mogliśmy, a tak jest ciekawiej.

Steph: Wredoty...

Tymczasem u drużyny 1:

Drużyna 1 została aresztowana.

Później Fineasz i Ferb wpłacili na nich kauację i zabral ido samolotu.

Fineasz: Przez wasz mamy mniej budżetu na program.

Przez to, że przez was mamy mniej pieniędzy, dlatego to wy dziś przegracie.

Izabela: Znowu? Ale Fineasz i tak jest nas tylko trzy!

Fineasz: Przykro mi. Trzeba było się nie dać złapać. Przecież wiadomo, że w Indiach nie wolno zaczepiać krów.

Izabela: Powiedz to swojej siostrze.

Fineasz: Czas na głosowanie!

Po głosowaniu:

Fineasz: Dziś na pewno nie odpadnie...Selena...ani...też............. Izabela. Fretka, do widzenia.

Fretka: Beze mnie sobie i tak nie poradzicie!

Izabela: Jakoś sobie poradzimy.

Fretka bierze spadochron i wyskakuje z samolotu.

Fineasz: Myślałem, że jeszcze będzie chciała się pożegnać z Jeremiaszem.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki