FANDOM


Wszyscy z niecierpliwieniem czekali na Fineasza i Ferba. Część zawodników niecierpliwiła się, natomiast druga traktowała to jak swego rodzaju przerwę. Hermiona postanowiła kontynuować rozmowę z CJ-em.

Hermiona:Więc Madison już nie uczestniczy w grze?

CJ: Nie. UFO ją prwało

Hermiona:Bardzo zabawne.

CJ: Mam znajomego, który zajmuje się kosmitami.


Hermiona:Serio?

CJ: Ta, przynajmniej chce coś znaleźć.

Hermiona:Wątpię żeby mu się udało. Istoty mieszkające w kosmosie są wyjątkowo przebiegłe.

CJ: Taa. Ludzie-jaszczury, Nowy porządek świata i inne takie. Gość niezbyt twardo stoi na ziemi.

Hermiona:Nie ma żadnych ludzi-jaszczurów. Chyba... Wiesz może kiedy Fineasz i Ferb wrócą?

CJ: Czekaj.

CJ dzwoni do Fineasza.

Fineasz: Halo.

CJ: Siema. Jak was samochód?

Fineasz:Wiesz...*w tle słychać dźwięki rozwalającego się samochodu*Nie jest źle.

CJ: Ta Buggati Veyron. 4 mln kosztował.

Fin:Mogło być gorzej*słychać dźwięk rozbitej szyby*Muszę kończyć. Pa.*rozłącza się.

Hermiona:Czyli za ile tu będą?

CJ: Szybciej niż ja zapisuję grę.

Hermiona:To super. W ten czas trzeba coś zorganizować.

CJ: Co takiego. Znasz się moze na broni.

Hermiona:Czy się znam? Przez trzy lata mieszkałam w bazie wojskowej. Ja wiem wszystko o broni!

CJ: CJ: Wojsko jest słabe. Parę razy walczyłem z nim. Udało mi się nawet wykraść rakietowy plecak i myśliwca. A po za tym dobry żart.

Hermiona:Jaki żart?

CJ: Byłaś w wojsku?

Hermiona:Nie walczyłam na froncie, ale w bazie wojskowej uczyłam się samoobrony. *zauważa Fineasza i Ferba*Ej, patrz! Wracają!

Sophie:Nareszcie! Już myślałam, że zapuścimy tu korzenie, normalnie...

Fineasz: Jechaliśmy 400 km/h. To naprawdę szybko. A co tam u was?

Hermiona:Tak sobie czekamy, aż polecimy do kolejnego kraju.

Ferdek: Ta niebieska kotroluje pogodę.

Hermiona:To nie prawda!

Kathrene zabiera pistolet Uzi CJ-owi i celuje w nim głowę Hermiony

Kathrene: Zrób to!

Hermiona:Zwariowałaś?!

Kathrene: To będzie konieczne.

Sophie:Ludzie zróbcie coś! Kathrene to psycholka!

CJ łapie Kathrene z tyłu głowy i zabiera jej Uzi. Następnie ją puszcza.

Hermiona:Dziękuję.

Kathrene: Tak, Madison zrobiła.

Hermiona:Czy wy wszystkie postradałyście rozum?!

Kathrene: Ale to prawda. Nie tylko my o tym wiemy, ale i też Herlejowcy z Miami. Całowałaś się jednym z nich.

Hermiona:To nie prawda! Jesteś po prostu zazdrosna.

Kathrene: Twojego nowego chłopaka?

Hermiona:Zamknij się! W tym momencie straciła nad sobą kontrolę. Jej oczy zaczęły się świecić, a z dłoni widniał morderczy blask.

CJ wycelował M4 w Hermionę.

CJ: Uspokój się!

Sophie:Herma! Po tych słowach Hermiona opamiętała się.

CJ: To juz nie będzie konieczne.

Hermiona: Co masz na myśli?

CJ: Mnie się pytasz, to czy mów co zrobiłaś, zaraz!

Hermiona:To nie tak jak myślicie, słowo!

Ferdek: Na tym świecie są rzeczy, które się fizjologom nie śniły.

Hermiona:Po prostu.... ja...

CJ: Kontrolujesz pogodę.

Hermiona:Nie! Znaczy...

Kathrene: Jesteś człowiekiem-jaszczurem!

Sophie:Powiedz im, bo jeszcze coś ciekawszego wymyślą...

Hermiona: Kocham CJ-a.

CJ: Myślę, że jestem dla ciebie za stary.

Hermiona:Ja też. Skończmy temat. Lecimy do Kanady?

Kathrene: Nie

Kathrene rzuca się na Hermionę.

Hermiona*do siebie w myślach*Nie daj się ponieść emocjom. Użyj siły fizycznej... Zaraz, jakiej siły fizycznej?

Kathrene: Mów, a nie będzie bolało.

Hermiona:Milcz szmato!*kopie ją w brzuch*

Hermiona:Milcz szmato!*kopie ją w brzuch*

Sophie:Kopnij ją w twarz!

Kathrene szybko dochodzi do siebie i rzuca Hermioną w ścianę.

Sophie*do siebie*:Ok, teraz masz okazje zabłysnąć, Sophie. Tylko jak... przecież nie jestem zbyt silna,ale za to inteligentna! Zaraz, co ja plotę... Po prostu ją dopinguj*na głos*Walnij ją w oko!*znowu do siebie*Tak, jestem świetna.

CJ podchodzi do dziewczyn i rozdziela je

CJ: Stać!

Hermiona:Kathrene to wariatka! Powinna zostać wywalona!

Kathrene: Daruj sobie, wszyscy już wiemy.

Hermiona:Co niby?!

Kathrene: Rany...Twoją moc kontrolowania pogody. Już nie zaprzeczaj!

Hermiona:Wymyśliłaś coś sobie! Wcześniej mówiłaś, że jestem człowiekiem-jaszczurem!

Kathrene: Niewykluczone też, że należysz do zakonu Iluminatów.

Hermiona:Ja do zakonu?! No błagam!

CJ: Aaa..bijcie się dalej!

CJ pusza dziewczyny.

Fineasz:Może lepiej polećmy już do tej Kanady...

W czasie lotu do Kanady:

Drużyna 2 i 3 siedzi w klasie turysztycznej.

Hermiona:Czego ty ode mnie chcesz?

Kathrene: Już wiemy.

Angelina: Ja też wiem.

Olivia: Muszę potwierdzić.

Hermiona:Ale nikt wam nie wierzy.

Kathrene: Ferdek nam wierzy.

Hermiona:Brawo, macie opinie alkoholika. Mam wam za to bić pokłony, czy może gdy uwierzy wam Zdzisiek spod monopolowego?

Kathrene: A Harlejowcy to co?

Hermiona:Nie wiem czy wiesz, ale ich tutaj nie ma.

Kathrene: Ale i tak każdy się dowie.

Hermiona:Tylko spróbuj pisnąć słówko, a rozwalę cię na drobny mak.

Kathrene: Jak? Będzie padał deszcz, co? A ja nie jestem z cukru.

Hermiona:Chodź za mną. Chyba, że się boisz.

Hermiona wychodzi z klasy turystycznej, a Kathrene idzie za nią.

Gdy są już oddaleni od reszty, Hermiona używa mocy unosząc Kathrene nad ziemią, następnie uderza nią o ścianę. Po kilku uderzeniach rzuca ją na podłogę.

Hermiona:A to nie wszystko.

Kathrene: Wiedziałam jaszczur!

Hermiona używa mocy, przez co drzwi nie otworzą się póki ona nie wyrazi zgody

Hermiona:Nie jaszczur, a dziedziczka rodu Vitaris, moja droga

Po tych słowach ponownie używa mocy, ponownie unosząc ją w powietrzu

Hermiona: Masz do mnie jeszcze jakieś problemy?

Kathrene: Tak. Pamiętasz jak w poprzednim odcinku zamknęliśmy cię w kibelku. To pewnie Fineasz i Ferb chcą mnie nastraszyć.

Hermiona:Nie powiedziałabym*używając mocy przebija ciałem Kathrene szybę w samolocie. Gotka zwisa z okna samolotu, a Kathrene zwisa na białej cienkiej linie.

Kathrene: Bardzo dobrze o tym pomyśleliście.

Hermiona:Mam zerwać linkę?

Kathrene: Rób co chcesz!

Hermiona:Jak uważasz.*

Hermiona jednym ruchem dłoni linka przecina się, a Kathrene spada bezwładnie na ziemię.

Chwilę później odbyło się lodowanie w Kanadzie.

Jeremiasz:Ej, gdzie jest Kathrene?

CJ: Poszukam jej.

Fineasz: Czekaj. Musicie znaleźć łosia.

Sophie:Chyba nie rozumiem pytania...

Hermiona*do siebie*:Ona żyje?

Kathrene: Hermiona. To przez Hermionę.

Hermiona:Co znowu?

Kathrene: Aaa

Kathrene bierze kamień i rzuca w nim w Hermionę. Uderzyła ją prosto w czoło, przez co traci przytomność. Z jej czoła leci krew.

Sophie:Katrene, czyć ty do reszty zwariowała?!

Kathrene: Nie. Ona ma przecież moce.

Jeremiasz:Jest nieprzytomna.

Kathrene: Zaraz wstanie! Ona pewnie nie krwawi.

Jeremiasz:Krwawi i to mocno.

CJ: To ja ją zabiorę.

CJ zabiera Hermionę do samolotu.

Jeremiasz:To co z wyzwaniem?

Fineasz: No idźcie szukać tego łosia. Ja, Ferb i Ferdek będziemy w samolocie.

Sophie:Robi się szefie!

Zawodnicy poszli szukać łosia.

Sophie:Widzi go ktoś?!

Buford: Na kilometr wyśledzę łosia.

Sophie:Więc dawaj!

Buford zrywa koszulę i rzuca się w krzaki.

Sophie:Trochę dziwne, ale jak znajdzie łosia to będzie git.

Buford: Znalazłem.....Skumpsa!

Izabela:Brawo geniuszu...

Buford: Obaj pachniemy podobnie!

Sophie:Fascynujące...(dostrzegła ukradkiem oka łosia)Widzę go!

Buford: On jest mój!

Buford biegnie do łosia

Sophie:Dawaj Buford!

Buford rzuca się na łosia, a następnie łoś ugina się pod jego ciężarem.

Sophie:Taak!

Łoś wstaje a następnie Buford jedzie za nim jak na kaniu

Buford: To mój nowy przyjaciel. Nazwie się Ted.

Sophie:Mamy go! Wygraliśmy!

Buford kieruje łosiem do samolotu, a reszta drużyny biegnie za nim.

Tymczasem u drużyny nr.3:

Olivia:O co chodziło z tą sprawą z Hermioną?

Kathrene: W Miami byliśmy w barze dla Herlejowców. Jeden z nich się cmokać z Hermioną. Potem się rozpłakała i zaczął padać deszcz.

Olivia:Tyle to kojarzę. Chodzi o tą sprawę w samolocie.

Kathrene: To było niesamowite! Używała lewitacji na mnie.

Olivia: Serio?

Kathrene: Pewnie. Być może jest jaszczurem z kosmosu.

Olivia:Wow! Myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach!

Kathrene: Właśnie. Madison miała co do niej rację.

Olivia: Co teraz chcesz zrobić?

Kathrene: Wykorzystamy ją. Drużyna 1 zbyt często wygrywa. A jak przegramy pozbędziemy się jej.

Olivia:Chcesz specjalnie przegrać?

Kathrene: Nie, tylko jak się zdarzy wpadka.

Olivia:Oby nie doszła do finału.

Kathrene: Jak nie będzie już drużyny, wtedy wyleci.

Hermiona*powoli się budzi*:Au, moja głowa... Gdzie ja jestem?

CJ: Jesteś w szpitalu. Dostałaś kamieniem od Kathrene.

Hermiona:Oh, tak. Już pamiętam.

Hermiona wstaje

CJ: Gdzie idziesz?

Hermiona: Do mojej drużyny.

CJ: Nie. Fineasz mówił, że masz tu zostać i nic nie robić!

Hermiona:Muszę z kimś pogadać.

CJ: Nie. Pogadasz z nim później! Teraz masz tu leżeć!

Hermiona:Niby dlaczego?

CJ: Fineasz tak mówił.

Hermiona:Niech będzie, ale tylko dlatego że Fineasz tak mówi.

CJ: Ej, a o co chodzi z tym kontrolowaniem pogody?

Hermiona:Ehh, ale obiecaj że nikomu nie powiesz.

CJ: Spoko. Zasada na ulicy: Nie donoś!

Hermiona:Bo moje emocje są ściśle powiązane z pogodą. Ja pochodzę z odległego układu planetarnego, to bardziej skomplikowane.

CJ: A ja jestem tylko prostym chłopem za zachodniego wybrzeża USA.

Masz bardzo bujną wyobraźnię

Hermiona:Mówię pra... a z resztą. Niech ci będzie.

Nagle do środka wbiega Buford jeźdzący na łosiu, a za nim reszta drużyny.

Sophie:Wygraliśmy!

Buford: No teraz mamy co na kolację. CJ weźmiesz strzelbę i zabijesz Teda?

Hermiona: A co ma być?

CJ daje Bufordowi strzelbę.

CJ: Tylko oddaj mi ją zaraz.

Sophie:Będzie mi go brakować...

Buford ma zamiar Teda, lecz powstrzymuje go Hermiona.

Hermiona:Chwila! Po co chcesz go zabijać?

Buford: Żebyśmy mieli mięso.

Hermiona:Ale obok jest sklep spożywczy! Eh, wiesz mam pomysł. Zabijesz go, a ja udam że tego nie widziałam jak mi pomożesz.

Buford: To nie da mi zbyt dużo.

Hermiona:Wejdź ze mną w sojusz, a nie pożałujesz. Ja zawsze dotrzymuję słowa.

Buford: Nie, dziękuje. Już wszedłem w sojusz Madison. Dała mi was tajny dziennik. Ups.

Hermiona: Ona dała ci dziennik.

Buford: Tak. Dała mi go, za to,że wsypałem prochy do wody dla Seleny i Stephanie w Paryżu, żebyś tu mogła wtedy wygrać.

Hermiona:Ona... ugh! Bierz tego łosia (odsuwa się).

Buford celuję w głowę łosia, następnie pojawia się czarne tło i słychać strzał ze strzelby.

Sophie:Auć. Musiało boleć...

Tymczasem, u drużyny 2:

Briana (do Stephanie) Byłaś Ognikiem, więc znajdź łosia.

ephanie:Żeby to było takie proste... Widzisz, łosie to bardzo podstępne stworzenia. Nie wiadomo gdzie mogą się chować, to może zająć go cały dzień... O tam jest!

Drużyna 2 podchodzi po cichu do łosia

Emily: Ej, łosiu chodź tu!

Stephanie:Tak tego nie załatwisz. Tu trzeba inteligencji!

Stephanie znajduję linę i robi z niej lasso, a następnie rzuca w nim w łosia.

Stephanie:Mamy go!

Łoś biegnie, a Stephanie jedzie na brzuchu, trzymając linę.

Stephanie:Łapcie go!

Drużyna 2 biegnie za Stephanie i po chwili Stephanie puściła łosia i spotkała się drużyną 3.

Olivia:I jak? Dalej przegrywacie?

Emily: A wy chociaż znaleźliście łosia?

Olivia:To już nie twój problem.

Jeremiasz: A co z Hermioną?

Olivia:A co cię to obchodzi?

Jeremiasz:Nooo...

Koło drużyń staje łoś.

Olivia i Stephanie :On będzie nasz!

Olivi udało się skoczyć na łosia, a Stephanie poleciała obok

Olivia: Za mną!

Jej drużyna pognała za nią, a drużyna przeciwna już szykowała plan.

Stephanie:Musimy dosiąść innego łosia i ją wyprzedzić. Teraz!

Emily: Tutaj nie ma łosi.

Stephanie:Więc się postaraj, żeby były!

Koło drużyny przebiega nagle stado łosi.

Stephanie:A nie mówiłam?! Łapać ich!

Stephanie, Jeremiasz, Emily i Briana wsiadają 4 łosi, a następnie gonią drużynę 3.

Stephanie:Nie macie z nami szans, frajerzy!

Drużyna 2 wyprzedza Kathrene i Angelinę i goni łosia Olivi.

Stephanie:Moje nazwisko nie jest przypadkowe, kochani!

Stephanie wyprzedziła Olivię.

Stephanie:Tak!

Stephanie dociera jako pierwsza, a z nią łoś Olivi, a następnie łosie reszty drużyny 3, a następnie dobiegają tu Kathrene i Angelina. Stephanie zauważa, że drużyna 1 już złapała łosia.

Stephanie: Byli tu pierwszi?

Przychodzi Fineasz.

Fineasz: Tak, ale drużyna 1 zabiła swojego łosia.

Sophie: Co z tego?

Fineasz: No co? Łoś to chyba zagrożony gatunek. Nie wolno ich zabijać. Łoś miał być żywy.

Buford: A mogłem posłuchać Hermiony.

Sophie:Brawo, debilu! Przez ciebie przegraliśmy!

Fineasz: Czyli drużyna 2 wygrywa pierwszą część wyzwania.

Stephanie:Tak!

Fineasz: Nie. Daj mi dokończyć! Przejdźcie na drugą stronę wodospadu. Drużyna 2 dostanie bonus - ostrze z hakiem. Znane z gry Assassin Creed: Revelations.

Sophie:Aż zazdroszczę Hermie.

Kathrene:To jakieś żarty?!

CJ strzela w Kathrene syropem klonowym.

Kathrene:Ok, załapałam.

Fineasz:Tych haków możecie użyć w jaki kolwiek sposób do pomocy w naszym małym "spacerze".

Drużyna 2 wysuwa hak.

Fineasz: Każdy idzie osobno. Czas wszystkich będzie sumowany w całość

Stephanie:To ja będę pierwsza.Ułożyła hak tak, że zjechała z liny. Mimo pocisków skierowanych od Ferba, dała radę.

Fineasz: 2 minuty. Następny.

Jeremiasz uczynił podobnie jak Stephanie. Z początku szło mu dobrze, jednak w połowie drogi nie wytrzymał i spadł do wody. Po kilku sekundach wynurzył się. Jeremiasz:Nic mi nie jest!

Briana uczyniła podobnie, jednak upadła już na początku.

Fineasz: Przykro mi. Następny.

Fineasz: Mogło być gorzej, ale nie w tym przypadku. Następny!

Emily poszło lepiej. Prawie dotarła do końca, jednak nie utrzymała się i również spadła.

Fineasz: Prawie ci udało. Prawie. Dobra, tylko jeden dotarł. Teraz drużyna 1, proszę.

Co ciekawe, Fretce udało się dotrzeć do końca. Fretka:Jestem świetna!

Fineasz: Co za fuks. Mam nadzieję, że Jeremiasz nie będzie na nią zły. Następny.

Izabeli również się udało. Izabela:Tak!

Fineasz: Już mają przewagę. Następny.

Selena już praktycznie na początku spadła do wody. Selena: Wybaczcie!

Fineasz: To już drugi fatalny początek dziś. Następny.

Sophie krzycząc głośne "Juhuuuuu!" przedostała się na drugą stronę. Sophie:Tak bardzo super!

Fineasz: Dobrze im idzie. Następny.

Buford skacze na linę i ją zrywa, a następnia wpada do wody.

Sophie:Jak przegramy, to jego wywalimy.

Fineasz: Mamy małe problemy techniczne. Zaraz wrócimy.

Po chwili:

Fineasz:A teraz drużyna 3.

Olivi udało się przejść.

Fineasz: Jeszcze jeden i nie przegracie.

Angelina miała drobne problemy, jednak ostatecznie udało się jej.

Fineasz: Uwaga, jeśli Kathrene uda się przeskoczyć. Będzie remis. Idź!

Kathrene(do siebie):Uda ci się! Mimo to, co dziwne już na początku spadła do wody.

Fineasz: No, drużyna 1 wygrywa, mimo, że zerwała linę. Drużyna 2 jest ostatnio, mimo że miała do pomocy haki.

Sophie:Wygraliśmy!

Stephanie:To chyba jakieś żarty!

Fineasz: Teraz lecimy do Meksyku!

W czasie lotu do Meksyku:

Kathrene przychodzi do Hermiony.

Hermiona:Czego znowu chcesz?

Kathrene przytrzymała głowę Hermiony.

Kathrene: Boli cię? Masz robić wszystko, co powiem!

Hermiona:Uważaj, bo się wystraszę. Nie pamiętasz co potrafię.

Kathrene: Dobrze pamiętam. Ryczeć i narzekać. To wszystko wtedy wymyślili Fineasz i Ferb.

Hermiona:Przekonamy się? (rozgląda się dookoła). Nikogo nie ma. Poraz kolejny użyła swojej mocy i uniosła Katrene w powietrzu.

Kathrene: To znowu pewnie Fineasz i Ferb.

Hermiona:A czy Fineasz i Ferb zrobily by to? (uderza ciałem Kathrene o ścianę.)

Kathrene: Auu. Pewnie tak, dla zmyłki.

Hermiona zuca ją na podłogę, a jej oczy zaczęły świecić

Hermiona: A co teraz powiesz? (patrząc jej w oczy, Kathrene poczuła w nich ogromny, palący ból)

Kathrene: Dobrze im to idzie.

Hermiona:A chcesz stracić wzrok?

Kathrene: Dobrze to wszystko wymyślili, ale to nie ty!

Hermiona:Uznam to za "tak".(wpatrywała się w nią coraz bardziej, a jej oczy coraz mocniej świeciły. W końcu Kathrene nie wytrzymała i zasłoniła oczy).

Kathrene: I teraz powiem ci: wal się!

Hermiona:Mało przekonujące.(po tych słowach w jej dłoni pojawiła się nieokreślona błękitna, świecąca się kula)Uwierz mi, nie chcesz tym oberwać.

Kathrene: Nie bawię się w twoje gierki! Z pomocą Fineasza i Ferba chcesz udowodnić, że mam się ciebie bać, ale nigdy!

Hermiona:Dałam ci wybór. Twoja strata.(po tych słowach rzuciła w nią ową kulą, po czym ta poleciała prosto na ścianę i osunęła się na podłogę)

Kathrene: CJ. Proszę cię, chodź tu!

Hermiona pstryknęła palcami, a kamery przestały działać. Nie odczytywały nic. CJ przyszedł i wtedy wszystko było normalnie.

CJ: Nie, no znowu? Dajcie już sobie spokój!

Hermiona:Nie moja wina. Ona do mnie podeszła, padła na ziemię i zaczęła się wydzierać.

CJ: Czy wy już przypadkiem nie przeginacie? Kathrene, wracaj do siebie!

Hermiona:Słyszałaś. Pa pa.

Kathrene: Ale ona jest opętana, ma super zdolności.

CJ: Jeszcze raz o tym usłyszę.

Hermiona:Może lepiej idź, bo robisz z siebie idiotkę.

CJ zabiera Kathrene od Hermiony

Później do Hermiony przyszedł Buford.

Hermiona: O co chodzi?

Buford: Chciałem ci oddać dziennik, który dostałem od Madison.

Hermiona:Dziękuję (bierze dziennik)I gratuluję wygranej.

Buford: Chciałbym prze...prze...

Hermiona:Przeprosić?

Buford: Tak. Madison mówiła mi, że jesteś ciotą.

Hermiona:A jednak to jej tu nie ma, a ja jestem w grze. Ha! Ale ja lubię czerpać satysfakcję z takich rzeczy. Może się przysiądziesz?

Buford przysiada się do Hermiony.

Buford: Przykro mi.

Hermiona:Z jakiego powodu?

Buford: To, że pomagałem Madison.

Hermiona:Nie ma sprawy. To co powiesz na sojusz?

Buford: Gdybym, wcześniej bym to zrobił Ted, by żył.

Hermiona:Widzisz jak ja się przydaję. Ze mną daleko zajdziesz, Buford.

Buford: Dobra, stoi. Tylko nie mów Izabeli.

Hermiona:Nie ma problemu. A pro po Izabeli, trzeba ją wyeliminować i to jak najszybciej.

Buford: Czemu? Hermiona:To może inaczej. Zastanówmy się kogo trzeba wyeliminować. Kogo byś chciał?

Buford: CJ-a.

Hermiona:On jest prowadzącym.</p>

Buford: Ale jest czarny.</p>

Hermiona:Ale nie możesz go wywalić, bo jest prowadzącym!</p>

Buford: No to wywalę ciebie.</p>

Hermiona:Ale my jesteśmy w sojuszu.

Buford: A czy to prawda, że całowałaś się w poprzednim odcinku z Harlejowcem?

Hermiona:Weź przestań. Ohyda.

Buford: A fajnie, było?

Hermiona:Wróćmy do tematu. Kogo chcesz wywalić i dlaczego?

Przychodzi Sophie.

Sophie:Nie żebym podsłuchiwała, ale wiem kogo powinnyście wywalić.

Hermiona: Tak?

Sophie:Słyszałam jak Kathrene obmawia plan przeciwko naszej trójce. Tak Buford, przeciwko tobie też.

Kathrene:Co tam?

Buford: Chcą cię wywalić.

Kathrene: Że co?

Buford: To co słyszysz.

Kathrene: Więc, my będziemy pierwszi.

Później, po lądowaniu w Meksyku:

Hermiona:Buford, możesz tu na chwilkę. Buford: A mogę powiedzieć: nie?

>Hermiona: Słyszałam twoją rozmowę z Kathrene

Buford: Mówiła, że jesteś jaszczurem.

w tym czasie, gdy Kathrene jest sama, Sophie realizuje dalszą część planu i zrzuca na nią ogromny betonowy kloc. Kathrene traci przytomność. Sophie:Nie pytaj skąd to mam.*zaciąga ją do schowka na łopaty i związuje. Sophie:Hermiona będzie zadowolona. Fineasz: Dobrze się już czujesz, Hermiona?

Hermiona: Tak, bardzo dobrze.

Fineasz: To idź do drużyny.

Hermiona dołącza do drużyny Hermiona:Widzę, że Kathrene się ulotniła.

CJ: Znowu muszę jej szukać. Cholera.

Sophie:Ja bym za takie coś wywaliła ją z gry.

Fineasz: Dobra, później się nią zajmiemy.

Wtem wpada Kathrene Kathrene: Sophie! Sophie: Słucham? Kathrene: One mnie związały! Hermiona: A masz dowody?

nastała niezręczna cisza.

CJ: Mam rozwiązanie.

Hermiona: Słucham.

CJ: Zamknijcie się wszyscy!

Nastała cisza.

CJ: Dziękuje. Jeszcze raz usłyszę o jakimś kontrolowaniu pogody i o ludziach- jaszczurach.

Jeremiasz: To co z wyzwaniem?

Fineasz: Dobra. Każda drużyna ma inne zadanie.

Drużyna 1 musi znaleźć meksykańskie żarcie i zjeść wszystko.

Drużyna 2 ma znaleźć low-raidery.

drużyna 3 okdryje sekrety Majów.

Izabela: Pochodzę z Meksyku i wiem, gdzie to wszystko jest.

Sophie:Mamy przewagę nad tymi cwelami!

Buford: A ja to wszystko zjem.

Sophie (śpiewa): Wygramy to! Wygramy to!

Drużyna 2:

członkowie drużyny szukają low-raiderów

Stephanie: Widzie je ktoś?

Jeremiasz: To są samochody.

Stephanie: Interesujące.

Jeremiasz: Takie tańczące.

Stephanie:Musimy tym razem wygrać. Jeżeli ktoś zobaczy nasz cel, niech krzyczy.

Drużyna 3:

Członkowie drużyny idą do piramidy Majów.

Hermiona*odczytuje kamienną tablicę*Legendy mówią, iż pierwszy król tego ludu powróci, aby pomścić swoją śmierć. Ostro.

Kathrene: Zaraz tu będzie ostro.

Kathrene łapie Hermionę z tyłu głowy.

Kathrene: Teraz nie jesteśmy w samolocie.

Hermiona:Nie radzę. Ja jedyna znam język Majów.

Kathrene: A ja znam francuski.

Olivia: Znowu musicie się bić?

Hermiona*wyrywa się*:Wracając, tu pisze że zwłoki króla są przeklęte, ale w dłoniach trzyma pradawną koronę śmierci.

Kathrene: Zaraz ty ją będziesz trzymać.

Kathrene jeszcze raz rzuca się na Hermionę.

Angelina: Jak tak muszą robić.

Hermiona*walnęła ją w oko, po czym poraz kolejny się wyrwała:To takie żałosne. Słuchajcie, trzeba znaleźć naszego nieboszczyka, zabrać mu koronę i dać Fineaszowi.

Kathrene: To ty nim jesteś.

Kathrene jeszcze raz rzuca się na Hermionę

Olivia: Ty już nie przeszadzasz?

Hermiona:Ja zwariuję.*po raz kolejny wyrywa się*:Kto popiera mój plan?

Olivia i Angelina ją popierają. Nagle przybiega drużyna 1.

Olivia: Tutaj szukacie żarcia?

Fretka: Goniąn nas!

Hermiona:Kto?

Fretka: Rosyjska mafia z Nowego Jorku. Pewnie chcą odzyskać diamenty.

Hermiona:To jest już wasz problem. Drużyna pierwsza za mną!

Fretka: I jeszcze gang Harlejowców.

Kathrene: Chyba twój chłopak się za tobą tęsknił, Hermiona.

Hermiona:Bardzo zabawne. Jeżeli popieracie mój pomysł z przeklętą koroną, za mną!

Nagle z nieba spada gaz łzawiący i wszyscy tracą przytomność.

Następnie zawodnicy budzą się wewnątrz piramidy Majów, gdzie widzą członków rosyjskiej mafii i Harlejowców.

Hermiona:No pięknie...

Harlejowiec 1: Tęskniłaś się może za mną. Nie pamiętasz już tego pocałunku?

Hermiona:Przez cały czas staram się zapomnieć.

Szef Rosjan: Im też się prawie udało uciec. Prawie. I też, gdzie są diamenty?

Hermiona:Nawet nie wiem o jakie diamenty wam chodzi.

Szef Rosjan: Tobą się zajmą Harlejowcy. Mnie interesują tylko oni.

Hermiona:Nie wydaje mi się, żebym miała z nimi o czym gadać.

Harlejowiec 1: Starczy!

Harlejowiec 1 chce się pocałować z Hermioną.

Hermiona:Nie tym razem złociutki.*jej oczy zaświeciły się, a z ręki ponownie wydobył się blask, po czym świecącą się magiczną kulą rzuciła w Harlejowca. Ten poleciał na kamienną ścianę i osunął się bez tchu na ziemię*Ktoś jeszcze chce mnie całować?

Szef Rosjan: Ta dziewczyna jest lepsza od skrzyni diamentów. Brać ją.

Członkowie rosyjskiej mafii celują w Hermionę karabinami AK-47.

Hermiona:Chcielibyście*dziewczyna osłoniła siebie i swoją drużynę magiczną osłoną.

Szef Rosjan: O tamtych zapomniała.

Hermiona: Tamci mnie nie obchodzą.

Fretka: Ej, bez przesady?

Hermiona:Wy nie byliście skłonni do pomocy. Jak widzisz, to działa z wzajemnością.

Sophie: A ja?

Hermiona:Wybacz, nie zauważyłam cię*osłania tarczą Sophie.

Szef Rosjan: Skoro tak, to zastrzelicie tych, którzy nie mają tarczy.

Hermiona:Nie zapomniałam o nikim ważnym, prawda? Sophie:Ja przeżyję, więc jest git.

Szef Rosjan: Strzelajmy w tarczę.

Rosjanie zaczeli strzelać w tarczę.

Hermiona:Strzelajcie sobie ile chcecie, ale to jest magia. Nikt nie przebije tej tarczy.

Rosjan: No to granaty.

Jeden Rosjan wystrzeliwuje granat.

Hermiona:Marne szanse. Bardziej bym się martwiła o tamtą drużynę.

Szef Rojsan: Dajmy im chwilę.

Rosjanie i Harlejowcy wychodzą.

Hermiona:Jak tam drużyno przeciwna?

Kathrene: Wiedziałam. Miałam rację. Ona jest jaszczurem.

Hermiona:Po pierwsze, nie jestem jaszczurem. Po drugie, uratowałam ci przed chwilą życie.

Buford: A  mi nie pomożesz?

Hermiona: Nie pomagam zdrajcom.

Buford: To były tylko żarty.

Hermiona:Jak widzisz ja pomagam tylko mojej drużynie, plus Sophii, więc sam widzisz.

Buford: Czyli to Sophie jest zdrajcą! Pomagasz jej.

Sophie:Oczywiście, że pomagam Hermionie. To raczej logiczne.

Buford: No właśnie. Para homo.

Hermiona:Jesteś obleśny!

Sophie:Ja jestem z Irvingiem!

Buford: A ja kocham Emily.

Hermiona:Wszyscy szczęśliwi. Ja bym radziła skupić się na zadaniu.

Fretka: Ale wy oszukujecie. Hermiona ma moc.

Hermiona:Jestem takim samym uczestnikiem jak ty. Mocy używam dla samoobrony, na przykład przed chwilą.

Fretka: Zawsze jest jakaś wymówka.

Hermiona:Nie używałam mocy do wyzwań, więc nie możesz mi nic zarzucić.

Kathrene: Nie używałaś jak zamkneliśmy cię w kibelku.

Hermiona:No właśnie!

Przychodzą Rosjanie.

Szef Rosjan: Mamy dla was propozycję.

Hermiona: Słucham.

Szef Rosjan: Połączymy siły. Razem zdobędziemy władzę nad światem.

Hermiona:Władza nad światem mnie nie interesuje.

Szef Rosjan: Myślałem, że ludzie-jaszczury od dawna chcą przejąć nad nim władzę.

Hermiona: Ile razy mam powtarzać, że nie jestem człowiekiem-jaszczurem.

Szef Rosjan: Nie? To pewnie jesteś Iluminati.

Hermiona: Nie.

Szef Rosjan: Pochodisz z kosmosu?

Hermiona: Brawo.

Szef Rosjan: Mamy kosmitę, tuż przed sobą. Czy to nie ekstytujące?

Hermiona:Jak ja nie lubię określenia "kosmita". Po prostu nienawidzę! My też mamy pochodzenie, a dla nas, wy jesteście kosmitami! Też mieszkacie w kosmosie!

Szef Rosjan: Zamknij ryj, albo wsadzę ci w niego granata!

Hermiona: Uważaj, bo postraszę.

Szef Rosjan: Czym? Wezwiesz swoją matkę na pomoc?

Hermiona: Moja matka nie będzie tu potrzeba.

Szef Rosjan: Kosmity nie mają matek.

Hermiona:Każdy ma. Niby jak przyszłam na świat?

Szef Rosjan: Słyszałem, takie kosmity jak wy rodzą się w jajach.

Hermona: Nie jestem człowiekiem-jaszczurem.

Szef Rosjan: To czemu masz czerwone oczy?

Hermiona: Nie wiem takie już poprostu są.

Szef Rosjan: Mów, albo oberwiesz.

Hermiona: Bo takie już są. Nie boję się ciebie.

Szef Rosjan: Może ty nie, ale twoi przyjaciele pewnie bardzo lubią ołów.

Hermiona:Nic im nie zrobisz.

Szef Rosjan: Nie, ale nie wszystkich ochroniłaś.

Szef Rosjan bierze Izabelę i przydstawia pistolet do głowy.

Hermiona:Zostaw ją!

Szef Rosjan: Jeszcze możemy się dogadać. Połącz z nami siły.

Hermiona: Nie ma mowy!

Szef Rosjan: Alba ta różowa zginie.

Hermiona: I tak jej nigdy nie lubiłam.

Izabela: To prawda. Jej nie obchodzi co się ze mną stanie, ale wiem jaka jest jej wada.

Hermiona:Fascynujące.

Izabela: Ona miała wyjść za mąć za starego faceta.

Hermiona:Ale jak widzisz, jestem panną.

Izabela: Ale już się całowałaś z Harlejowcem. Pewnie było fajnie, nie?

Hermiona:I tak niedługo będę miała cię z głowy.

Szef Rosjan: A co powiesz na...

Szef Rosjan bierze Buford i przystawia mu pistolet do głowy.

Buford: Hermiona?

Hermiona:Mówił, że jest ze mną w sojuszu, a polazł do Kathrene.

Buford: Bo chciałem nakłamać Kathrene?

Hermiona:Tiaa, jasne...

Fretka: Ja go wyeliminujesz przyniesie światu spore korzyści.

Buford: Hermiona. Na prawdę.

Hermiona:Nie wierzę ci.

Kathrene: Buford. Ci kłamie.

Hermiona:No właśnie. Tak więc, Buford raczej za bardzo mnie nie obchodzi.

Buford: Ale oni chcą nas zabić. Zapomnij o tym!

Hermiona:Trzeba było być wierny mojemu sojuszowi.

Nagle do pokoju wchodzi CJ.

CJ: Zostaw ich w spokoju!

Hermiona:Nareszcie!

CJ celuje w szefa Rosjan pistoletem Uzi, a następnie Szef Rosjan celuje w niego swoim pistoletem.

Kathrene: CJ. Patrz na Hermionę!

CJ: Teraz nie mam czasu.

Hermiona*ukryła moc*:Zabij ich!

Szef Rosjan wychodzi przez tajne przejście w podłodze.

CJ: Cholera.

Hermiona:Co... gdzie oni są?!

CJ uwalnia wszystkich.

CJ: Ktoś z was umie strzelać?

Hermiona:Ja potrafię.

CJ: Ale  ostatnio nie potrafiłaś wyjść z kibla i opowiadasz bujdy o tym, że byłaś w bazie wojskowej.

Hermiona:Nie chcesz wierzyć, to nie musisz. Ja mówię jak jest.

CJ: Ja też tam parę razy byłem w bazie wojskowej, ale żołnierze nie potrafili mnie zabić. Teraz nie mamy czasu na bajki.

Hermiona:To nie są bajki!

Sophie: Potwierdzam. Byłam tam.

CJ: Tak samo jak bajka o tym, że masz super moce? I,że kontrolujesz pogodę.

Hermiona:Ja zaoferowałam pomoc. To, że ją odrzuciłeś to już twój problem.

CJ: Teraz ty jesteś moim problemem.

Hermiona: Więc, rać sobie z nimi sam.

CJ: Idziemy!

Sophie: Dokąd!

CJ: Do samolotu. Drużyna 2 już dawno wygrała.

wszyscy poszli do samolotu.

CJ: Uważajcie. Rosyjska mafia jeszcze będzia wam chciała skopać tyłki.

Hermiona: Ja się ich nie boję.

CJ: Masz szczęście. Fineasz kazał mi polecieć po szturmowca. Muszę was chronić.

Hermiona:Czyli wyzwania się już zakończyły?

CJ: Taa. Drużyna 2 znalazła low-ridera. A wasz nie było 3 dni.

Hermiona:Wielkie co. Odkryliśmy tajemnicę Majów.

Przychodzi Fineasz.

Fineasz: Hej, co tam u was?

Hermiona: Lepiej powodźcie kto zostanie wyelimiowany.

Fineasz: Drużyna 2 znalazła low-ridera, więc wygrała. A jako iż znaleźliście piramidę Majów drużyna 3 jest na 2 miejscu. Przegrywa drużyna 1.

Buford: Cholera.

Sophie:*do siebie*Już wiem na kogo zagłosuję.

Fineasz: CJ. Dostarczyłeś sprzęt.

CJ: Taa.

Sophie:To co teraz?

CJ otwiera wielką skrzynie, a jest w niej helikopter szturmowy AH-64 Apache

CJ: Proszę bardzo.

Stephanie:Nareszcie.

CJ wsiada do helikoptera i odlatuje.

Emily: A teraz Jeremiasz niech nasz samochód zatańczy.

Samochód drużyny 2 zaczął tańczyć.

Stephanie: Jesteśmy urodzonym zwycięzcami.

Fineasz: CJ musi broić Hermiony.

Hermiona: Nie trzeba.

Fineasz: Rosyjska mafia chce cię dopaść.

Hermiona: Nie boję się ich.

Fineasz: Wiem, ale helikopter szturmowy CJ-a ich odstraszy. Zrozum.

Hermiona: Jak uważasz.

Fineasz: Teraz będzie głosowanie.

Drużyna 1 poszła głosować.

Fineasz: Odpada Buford.

Sophie: Pa Buford.

Buford: To nie może być koniec. Hermiona mnie zdradziła.

Sophie:Jak widać koniec. Pa pa.

Buford: Ale odejdę w wielkim stylu.

Buford bierze rozbieg i wyskakuję z samolotu.

Fineasz: No i skończyły się moje problemy.

Hermiona to wszystko obserwowała Hermiona*w myślach:Ten program będzie mój. Dotrę do celu, chociażby po trupach. Jeden po drugim, wszyscy wylecą!

Koniec.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki