FANDOM


Vito w przebraniu wariata został wprowadzony przez strażnika z powrotem na salę rozpraw i posadził go na miejscu oskarżonego. Sędzia w czasie przerwy rozmyślał nad wyrokiem.

Na sali sądowej:

Sędzia: Oskarżonego uznaję za winnego dokonanych mu czynów i wymierzam karę 5 lat pozbawienia wolności oraz zapłacenia 500000$ grzywny.

Wkrótce strażnik założył chłopakowi kajdanki i zaprowadził go do aresztu sądowego.


Przed celą strażnik zdjął chłopakowi kajdanki z rąk

Strażnik (wprowadzając Vito do celi): Miłej odsiadki...

Właśnie w tym momencie Vito szybko się obrócił i przywalił pięścią strażnikowi, rozwalając przy okazji mu nos. Włoch następnie kopnął go w czuły punkt. Strażnik schylił się łapiąc w miejsce bólu, przez co mężczyzna stał się niższy. Vito wykorzystał to i uderzył przeciwnika z łokcia, co skutecznie ogłuszyło rywala.

Vito: Śpij w spokoju.

Vito rzucił z siebie przebranie wariata i ubrał strój ogłuszonego strażnika. Wziął też od niego klucze. Następnie ciało ukrył w szefie, stojącej przy ścianie. Chłopak wyszedł z celi i poszedł szukać Jeremiego. Już po chwili znalazł go kilka cel od swojej. Użył kluczy i wszedł do środka. Jeremi leżał na łóżku.

Jeremi: Przyśliście po mnie? To już mój czas?

Vito: Jeśli masz na myśli opuszczenie tego pomieszczenai to tak.

Jeremi: Vito? To ty?

Vito: Tak, to ja. Ale bądź cicho! Słuchaj, wyciągam cię.

Jeremi: Życzę szczęścia. Słyszałem, że tego miejsca nikt nie wyjdzie żywy.

Vito: Wiem... (właśnie w tym momencie, Vito wyjął strzykawkę i jej zawartość wstrzyknął Jeremiemu w szyję).

Jeremi od razu zasnał, wyglądając na martwego.

Vito: Trochę snu ci nie zaszkodzi.

Vito opuścił celę Jeremiego i poszedł do kostnicy, stojacej obok aresztu.


Siedziba włoskiej mafii:

Salvatore wezwał do siebie Fineasza i Ferba w swoim biurze.

Fineasz: Wzywałeś nas, szefie?

Salvatore: Owszem. Chciałbym z wami omówić pewną sprawę.

Fineasz: Słuchamy. Może to kolejne zlecenie?

Salvatore: Nie, chce wam coś opowiedzieć. Mianowicie. Chodzi o pewną wadę tego biznesu. Wielu będzie chciało was wyruchać z interesu. Zawsze trzeba uważać.

Fineasz: Jesteśmi ostrożni. Vito stara się nas chronić.

Salvatore: Zobaczymy czy mu się uda.

Za Fineaszem i Fereb stanęło 2 członków włoskiej mafii, uzbrojonych w karabiny M16. Włosi użyli swojej broni by ogłuszyć nią braci, uderzając ich nimi. Bracia upadli nieprzytomni na ziemię.


Wkrótce:

Fineasz i Ferb obudzili się. Byli przywiązani sznurem do ściany, w dodatku do góry nogami. Mieli związane nogi. Obok nich na fotelu siedział Salvatore.

Salvatore: Teraz rozumiecie? Co może was spotkać, kiedy spróbujecie oszukać mafię?

Fineasz: Słowo rodziny Flynn-Fletcher, że nic nie wiemy.

Salvatore: Doprawdy? To w takim razie...Co robiliście wczoraj w Chinatown? Spotkaliście się z kolumbijskim dilerem. Wzieliście od niego heroinę, a potem daliście ją mojej córce.

Fineasz: To było jej życzenie.

Salvatore: Słuchajcie. Cenię sobie szczerość, ale niestety takich ludzi posiadających tą cehę jest coraz mniej na świecie. Ale jako iż jesteście kuzynami jednego z moich zaufanych ludzi to jak przyznanie do winy do wyślę was na parę lat na Grenlandię.

Fineasz: Marcella sama nas szatażowała!

Salvatore (biorąc nóż z biurka): Rozumiem, że teraz mało kto jest szczery, ale zwalanie winny na kogoś innego to przesada.

Nagle ktoś zaczął dwonić przez Skypa w laptorze Sal.

Salvatore: Macie szczęście, że ktoś dzwoni. Dzięki temu macie jeszcze chwilę czasu.

Salvatore odbiera połączenie od niejakiego Carlo Mendeza.

Rozmowa na skype:

Carlo: Hej, Sal. Co tam u ciebie?

Salvatore: Carlo Mendez - przywódca Kartelu Kolumbijskiego. Dobrze, a czego chcesz?

Carlo: Pewnie się domyślasz. Odkąd twoja córka wzięła od nas heroinę to cały Nowy Jork o tym huczy.

Salvatore: Zaraz. Skąd wiesz, że ją wzięła? O, ile będziesz taki łaskawy i mi odpowiesz.

Carlo: Sama się z nami skontakotowała, Sal. Sama chciała od nas heroiny. Mówiła też, że przyślę jakiś pachołków po towar.

Salvatore bardzo się zdziwił jednak, nie okazał tego.

Salvatore: Gratuluję, udało ci się w końcu sprzedać towar.

Carlo: Nie, tylko sprzedaliśmy towar. Ale zyskaliśmy o wiele więcej.

Carlo rozłącza się z Salvatorem.

Salvatore wstał z fotela, biorąc nóż. Następnie mężczyzna rzucił bronią. Nóż przeleciał, tak że przeciął linę do, której byli przywiązani Fineasz i Ferb. Bracia nastapnie upadli na ziemię i wstali.

Salvatore: Macie szczęście. Na razie jesteściw wolni, ale musicie bardziej uważać. Aha i nie róbcie tego co rozkaże wam Marcella. Ona zrobi wszystko, by zdobyć to co chce.

Fineasz: Będziemy uważać.

Fineasz i Ferb wyszli z posiadłości.


Salvatore w tym czasie wszedł do pokoju swojej córki.

Marcella: Tato?

Salvatore: Myślałaś, że twoje kłamstwa nie wyjdą na jaw?

Marcella: Tato, ale ja naprawdę...

Salvatore: I tak uda mi się sprawdzić jak i z czego się z nimi skontaktowałaś.

Marcella: To nic złego, wsiąść od czasu parę prochów.

Salvatore: Prochy wszystko niszczą od wewnątrz. Biorą je idioci, nie potrafiący poradzić sobie z rzeczywistością. A dilerzy zarabiają na tym fortunę.

Marcella: Kolumbijczycy ciągle ćpają, a jakoś się trzymają.

Salvatore: Słuchaj. Członkowie Kartelu Kolumbijskiego nie ćpają swojego towaru, jedynie go rozprowadzają i sprzedają naiwniakom. W każdym razie tracisz dostęp do internetu oraz możliwość wychodzenia z posiadłości.

Marcella: Ale tato...

Salvatore: Jeśli zostanie się zauważonym trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów. Wyobraź sobie co by było gdyby inni członkowie naszej organizacji dowiedzieli się, że brałaś prochy.

Marcella: Nasza organizacja rozpadła by się?

Salvatore: Właśnie. Jako córka szefa mafii nie powinnaś dawać takiego przykładu. Zhańbiłaś swoją rodziną! Dodatkowo masz przyznać się do błędu Fineaszowi i Ferbowi.

Marcella: Nie będę przepraszać jakiś pachołków!

Salvatore: Masz to zrobić i nie dyskutuj! Miej chociaż jakiś honor!

Salvatore wyszedł z pokoju córki.


Buford i Luke spotakli się z Mario w jego reasturacji.

Mario: Triady myślą, że będą zadzierać ze mną?! Ze mną! Czy oni wiedzą kim ja jestem?

Bafurd: Z Mariem?

Mario: Nie jesteś zabawny, młody. Wiesz kim jestem? Jestem Capo Bostone włoskiej mafii, czyli 2 najważniejszą osobą  w mafii. Triady powinny okazywać mi więcej szacunki. Wy, dwaj idźcie i pokarzcie co oznacza gniew mafii. Możecie wsiąść bejsbole.

Buford: Zawsze jestem chętny, by skopać komuś 4 litery. Zwłaszcza moim wrogom.

Mario: To na co jeszcze czekacie? Do pracy.

Buford i Luke wzięli kije bejsbolowe i udali się do Chinatown. Weszli ważką uliczkę w, której stało 5 członków Triady, również uzbrojonych w kije bejsbolowe.

Buford: Ej, wy...

Członkie Triady zwrócili uwagę na Buforda. Właśnie w tej chwili Buford uderzył kijem w brzuch jednego z nich, co sprawiło że upadł na ziemię. Pozostali 4 członkowie Triady natychmiast zaczęło obronę. Pierwszy Chińczyk machnął kijem, lecz Buford schylił się i następnie sam przywalił mu w brzuch swoją bronią. Jego druga ofiara upadła na kolana, co Buford wykorzystał i uderzył nim głowę, przez to jego przeciwnik stracił przytomność

Luke: WALKA!

Trzech pozostałych Chińczyków natychmiast podbiegło do Buforda i Luke i cała 5 zaczęła się naparzać. Po serii parowań i uników, przyszedł czas na serię ataków. Buford i Luke wspolnymi siłami pokonali wszystkich napotkanych członków Triady.

Luke: Dobra, udało się.

Nagle zaczął się wystrzał z pistoletów. Byli to inni członkowie Triady, biegnący sprawdzić co się stało.

Buford: Dobra, spadajmy stąd.

Buford i Luke razem uciekli z Chinatown.


Kostnica:

Strażnicy więzienia zanieśli martwego Jeremiego właśnie do kostnicy. Kiedy opuścili to miejsca, do środka wszedł Vito.

Vito (retorycznie): Hej, bracie. Jak się spało?

Vito wyjmuje 2 strzykawkę i ożywił nią Jermiego.

Jeremi: Vito?

Vito: Nie gniewas się, że na chwilę cię uśpiłem? Niestety, to było konieczne, by się stamtąd wyciągnąć.

Jeremi: Nie, ale śnił mi się jakiś wariat.

Vito: Skoro mowa o wariatach. To jakiś wariat odkrył twoje kosmniczne pochodzenie.

Jeremi: Bez znaczenia. I tak nadal pozostanie wariatem.

Vito: Może i to nawet lepiej dla ludzkości. W każdym porozmawiamy o tym, później. Na razie wrócmy do domu.

Vito i Jeremi po cichu opuścili kostnicę i wrócili do domu.


Wyspa piratów:

Black Bear siedział na kucaka, oglądając film na telefonie. Mianowicie oglądał rzeź w rzeźni rosyjskiej mafii. Obok niego do kamienia była przywiązana Nicole.

Black Bear: Ha, ha. Już wiem czemu Iwan przysłał mi akurat ciebie.

Nicole: A nie boisz się, że ciebie też zabiję?

Black Bear: Mieliśmy tu już parę takich wariatów. A tak naprawdę my wszyscy jesteśmy wariatami.

Nicole: To mnie nie dziwi.

Kapitan piratów wstał z ziemi i podszedł do Nicole.

Black Bear: Człowiek tak naprawdę jest szaleńcem. Człowiek jest po to by zabijać innych. Ludzie, którzy nie zabijają zginą jako pierwsi - niezależnie od tego czy są dobrzy czy źli. Ci, którzy zabiją najwięcej innych - żyją. Oboje dobrze o tym wiemy, prawda?

Nicole: Czyli chcesz mnie zabić?

Black Bear: Nie. Sam pojedynczy człowiek nie rozwali reszty świata. Ludzie chcący zabijać innych muszą połączyć się w zorganizowaną grupę. Moi piraci cię nie zabiją, jeśli się do nas przyłączysz.

Nicole: Razem będziemy napadali na statki?

Black Bear: Piractwo morskie to nie tylko napdanie na głupie statki, ale także biznes. Ale o tym opowiem ci kiedy indziej. Na razie tu tak sobie siedź i nigdzie się nie ruszaj. Raz nam uciekłaś, wcale nie znaczy, że jeszcze raz ci się uda. A ty się nie martw, kiedyś cię odwiąże. 

Black Bear wezwał 2 swoich piratów, by pilnowali dziewczynę. Oboje byli uzbrojeni w karabiny AK-47. Kapitan piratów odszedł, a jego piraci cały czas celowali swoimi karabinami w Nicole i nie spuszczali z niej oka.

Pirat 1: Nawet nie próbuj niczego kombinować, szmato!

Pirat 2: Ej, nie mów tak do niej. Jeszcze nas zastrzeli.

Nicole: Ze mnie się nie drwi!

Pirat 1: Wyluzuj mała, bo jeszcze ta wyspa przez ciebie wybuchnie.

Pirat 2: A my nie dostaniemy zapłaty.

Nicole: Coś jeszcze?

Pirat 1: Tak, siedź cicho!

Piraci odwrócili się. Nicole próbowała zmienić rękę na węża, jednak nie mogła z powodu obciętych 4 palców. Dziewczyna nie miała jak się uwolnić.


Buford i Luke wrócili z Chinatown do domu. Spotkali tam Fineasza, Ferb, Fretkę i Izabelę. Wkrótce wrócili też Vito oraz Jeremi.

Buford (siadając na kanapie): Nie wiem, jak wy, ale ja idę spać.

Buford zasnął na kanapie.

Luke: Ja i Buford dziś mieliśmy zadanie by pobić się z Triadami.

Vito: A ja uwolniłem Jeremiego z aresztu i najlepsze, że nikt tego nie zauważył.

Jeremi: Mnie uznali za martwego. Ciekawe czy będą szukali trupa.

Izabela: A my tu tylko tak sobie siedzimy i udajemy, że nas nie ma.

Fretka: A przy okazji mamy gości. Mamo, tato!

Do pokoju wchodzą Linda i Lawrance.

Linda: Fineasz, Ferb. Wróciliśmy z Anglii. Vito!

Vito: Cześć ciociu Lindo i wujku Lawrance.

Fineasz: Cieszymy się. Ale jak nas znaleźliście.

Linda: Włoska mafia nas poinformowała. Tak, wiemy o niej. Moja siostra - Claudia często mi o niej opowiadała. O tym jak wyszła za Giovanego i mieli razem syna.

Vito: Czyli mnie, jak by się ktoś nie domyślił.

Linda: Vito, nie widziałam cię odkąd się urodziłeś.

Vito: Już jakieś 20 lat.

Lawrance: My też dostaliśmy pracę w mafii. Będą doradca.

Vito: Powodzenia na nowych stanowisku, wujku.

Jeremi: A gdzie jest Loren?

Buford słyszać Loren od razu się zbudził.

Buford: Loren? Jeszcze nie wróciła.

Izabela: Nicole też długo nie ma.

Buford: Muszę znaleźć swoją dziewczynę! Tylko gdzie ona jest.

Vito: Daj mi 2 minuty.

Vito wyjął telefon i za pomocą swojej aplikacji namierzył Loren i Nicole.

Vito: Wiem gdzie one są.

Buford: Gdzie?

Vito: Loren w lesie, a Nicole na środku Pacyfiku.

Buford: Do lasu!

Jeremi: Idę z tobą.

Vito: Czekajcie na mnie!


Vito, Jeremi i Buford pojechali do lasu na obrzeżach Nowego Jorku.

Za pagórkiem, Przed wejściem do lasu:

Buford: Loren, to ja Buford! Taź, taź.

Vito: Tak jej na pewno nie znajdziesz. Schylcie się!

Nagle koło nich przejechały 2 czarne samochody. 3 mężczyzn schyliła się za górką, potem kiedy samochody przejechały, ponownie się wychylili.

Vito: Nie jesteśmy tu sami. Uważajcie.

Vito, Jeremi i Buford udali się w głąb lasu. W końcu trafili na pewne wzgórze, gdzie w dole można było zobaczyć jakiś drewniany domek a koło niego była rzeka. W rejonie tych obiektów było pełno Rosjan, uzbrojonych w AK-47.

Na dole:

Dimitir (do swoich ludzi): Kiedy Nikolaj przyjedzie zmienimy się. Na razie szukajcie tej Loren Rarity.

Na górze:

Vito: To członkowie rosyjskiej mafii. Pewnie szukają tą samą osobę, co my.

Buford: A ja nie mogę pozwolić, byśmy tu tak siedzieli i czekali jak tchórze. Loren potrzebuję pomocy.

Jeremi: Też uważam, że to strata czasu siedzenia tu.

Vito: A co chcecie zrobić? Podbiec tam, by sami was zastrzelili?

Buford: Skoro Loren i Nicole dały im kiedyś radę to my razem też.

Vito: Dość! Im bardziej wkurzymy Rosjan tym bardziej będą chcieli nas dopaść. Loren i Nicole popełniły głupotę atakując ich w rzeźni! Nie powinienem w ogóle im na to pozwolić!

Buford: To dlaczego je puściłeś?

Vito: Wtedy na opuszczonym lotnisku, liczyłem na to że się rozmyślą po drodze. Same są sobie winne.

Buford: Trzeba było im na to nie pozwolić!

Vito: Nie jestem ich matką. Po za tym skoro walczyły na wojnach w kosmosie TO teraz same powinny sobie dać radę.

Jeremi: Nie obchodzi cię, czemu ich nie ma przez tyle czasu?

Vito: Nie mówię, że mnie nie obchodzą. Jednak sorry, laski same miały przy sobie broń. Same pojechały do tego Bostonu. Potem co dokonały niech się nie dziwią czemu Rosjanie ich szukają. Wiem, że Loren chciała bronić Jeremiego, ale sama z Nicole ich wszyskich nie rozwali. Teraz przez nie jesteśmy jeszcze bardziej zagrożeni niż wtedy na lotnisku.

Buford: Gdyby nie twoja mafia to nie musielibyśmy się niczym teraz martwić!

Vito: Jasne, teraz zwal wszystko na mnie! Gdyby kosmici z odległych planet się nie wtrącali w ziemskie interesy, byłoby dużo prościej!

Jeremi: Uważasz, że ja się wtrąciłem w ziemskie sprawy. Gdyby nie ja to by teraz twoi kuzyni leżeli by martwi, bo jakiś chińska Triada musiała napaść na ich dom! Sami mnie wezwali bym im pomógł!

Vito: I po to cię wyciągałem z więzienia, byś mi tu teraz prawił morały!

Jeremi bardzo się zdenerwował na słowa Vito. Zamierzał on wyjąć pistolet z sakwy. Jednak Vito widząc co chce zrobić chłopak szybko również zrobił to samo. Oboje wyciągnęli pistolety niemal w tym samym momencie i oboje w siebie wycelowali. Buford stanął obok Jeremiego.

Jeremi: No, dalej. Zastrzel mnie! Wiem, że goście z mafii są do tego zdolni!

Vito: Goście z mafii nie zabijają wszystkich na około. Wcale nie musimy do siebie strzelać...

Nagle kłótnię chłopaków przerwali Rosjanie. Usłyszeli oni kłótnie na wzgórzu i poszli sprawdzić co to. 3 przyjaciół była zbyt zajęta, by ich zauważyć. Członkowie rosysjkiej mafii wycelowali w nich swoimi karabinami AK-47.

Rosjan 1: Racja. Bo to my będziemy strzelać!

Rosjan 2: Połóżcie broń na ziemi! Teraz!

Vito i Jeremi wiedzieli że nie mogą walczyć z nimi, gdyż Rosjanie szybko by ich rozstrzelali. Oboje położyli broń na ziemi.

Rosjan 1: A teraz na kolana i łapy za głowę! Wszyscy trzej!

Vito, Jeremi i Buford ułożyli ręce za głową i kucnęli. Po chwili przyszedł Dimitir, który wyraźnie się ucieszył co znalazł.

Dimitir: No, proszę. Miałem tylko znaleźć ciało tej martwej suki, a znalazłem trzy złote rybki.


Tymczasem, odbywało się spoktanie 3 szefów gangów w Nowym Jorku, w pewnym tajnym miejscu. Wszyscy siedzieli przy jednym stole. Spotkali się na nim Iwan Sorokin - szef rosyjskiej mafii, Wei Lu - szef chińskiej Triady oraz Carlo Mendez - szef Kartelu Kolumbijskiego. Te 3 gangi razem tworzyły syndykat. Temat spoktania była włoska mafia.

Iwan: Panowie, spotkanie z wami było koniecznie. Pewnie już słyszeliście, że Włosi wrócili do Ameryki?

Wei: Już powoli zaczeli zapuszczać tu korzenie. Salvatore Aquilla zaczyna szybko działać.

Iwan: Właśnie dlatego musimy wyrwać je nim urosną. Potem będą nie do zatrzymania. W latach 90 naszi poprzednicy dali im radę, a my muszimy zrobić to samo.

Wei: Salvatore ma spore wpływy w państwach Europy Zachodniej. Nie jest to wróg, którego można zignorować.

Carlo: Ja moi, Amigos. Proponuję uderzyć Salvatore w jego czuły punkt. Ma on 15-letnią córkę, która nazywa się Marcella Aquilla. Skontakowała się ze mną nie dawno.

Carlo wyjmuje telefon z kieszeni i kładzie go na stole.

Carlo: Posłuchajcie, Amigos. Tej rozmowy.

Nagrana rozmowa telefoniczna pomiędzy: Marcellą i Carlo. Iwan i Wei pilnie jej słuchali.

Carlo: Witam! Jaka sprawa!

Marcella: Jestem zainteresowana pewnym towarem. Mianowicie hereoiną.

Carlo: Czy to jakiś głupi dowcip, dziewczynko? Nie masz już nic lepszego do roboty?

Marcella: Wiem, że skontakowałam się z Kartelem Kolumbijskim. Potrzebna mi heroina, a wiem, że wy ją macie.

Carlo: Dlaczego byśmy mieli ci zaufać? Może jesteś z FBI?

Marcella: Lepiej! Jestem Marcella Aquilla - córka dona włoskiej mafii. Nadal chcesz ze mną rozmawiać.

Carlo: Seniorita, Marcella! Jednak z skąd mam wiedzieć, że nie jesteś zasadzką na mnie!

Marcella: Udowodnię ci to! Co chcesz wiedzieć?

Carlo: Powiedz mi, jaką informację uważasz za godną zaufania.

Marcella: Mój ojciec znalazł nowych pachołków. Nazywają się Fineasz Flynn i Ferb Fletcher. Zabli jakieś Pana Lungu czy jakoś tak, oraz jakieś Włada. To tylko jednak początek. Mój ojciec planuję uderzyć tych rusków i jakiś Chińczyków. Jednak wcześniej chce się do tego przygotować, zdobywając broń i pieniądze.

Carlo: Tyle mi wystarczy, seniorita. Słuchaj! Spraw aby te pachołki' przysły po twoją heroinę do Chinatown w Nowym Jorku. Zobaczymy jaką wygląda, wyglądają i wezmą heroinę od nas. Potem przyślij kogoś innego, bo tamci już będą na tymtym świecie.

Marcella: Wiedziałam, że mnie zrozumiesz, Grazie (dziękuję). Arrivederci! (do widzenia).

Carlo: Do zobaczenia.

Koniec rozmowy.

Iwan: Muszę przyznać. Udało ci się nawiązać kontakt z samą córką Salvatora oraz odkryłeś tożsamość Flynna i Fletchera.

Carlo podaje zdjęcia Fineasza i Ferba swoim sprzymierzeńcom.

Carlo: Tak, oni wyglądją.

Wei: Dobra robota, Menedez. Triada ma u ciebie dług wdzięczności.

Carlo: Podziękuj Marcelli. Pomyśleć, że Salvatore potrzebował w wieku 45 lat jeszcze córki.

Iwan: A z tego co ja słyszałem. Żona Salvatora - Monica Aquilla zmarła przy porodzie.

Carlo: Za mało słyszałeś, Iwan. Monica sprytnia upozorowała śmierć podczas tego porodu. Następnie uciekła. Jest teraz w związku z jednym z moim ludzi, mianowicie z Miguelem Arandą.

Iwan: I pomyśleć, że Sal potrafi utrzymać mafię w pełnym porządku, ale nie własnej rodziny.

Carlo (krzyżując dłonie): W każdym razie Monica przyda nam się później, moi amigos.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki